ZADE.
Wiatr świszcze mi w uszach, gdy przyspieszam, omijam drzewa i przeskakuję powalone pnie. Liście szeleszczą nad nami, a księżyc prześwieca przez korony.
Staje się coraz lepsza, o wiele lepsza. Nie powstrzymuje się tak, jak zawsze to robiła. Jest zwinna na nogach i wykorzystuje swoją drobną budowę, by przeciskać się między zbyt blisko rosnącymi drzewami albo przeskakiwać przez głazy.
Ogarni






