ZAIA.
– Mówisz, jakby ci zależało… ani razu nie pozwoliliście nam, ani Sebastianowi, zobaczyć dzieci. Co on w ogóle z tobą robił? – odpowiada Aran.
Marszczę brwi. To nie tak, że wyciągali rękę, zdeterminowani, by zobaczyć dzieci. Może Sebastian tego nie chciał, ale niezależnie od tego, to nie tak, że próbowali.
– Przepraszam za to – zaczynam, postanawiając być lepszą osobą. – Co do Sebastiana… odn






