Whitney zerknęła w stronę, skąd dobiegał głos. To była Jenny, w towarzystwie Rachel. Obie coś knuły.
Whitney nie miała ochoty wdawać się z nimi w dyskusję, więc udawała, że nic nie słyszała i zamierzała odejść.
– Co się stało? Teraz, kiedy skrzywdziłaś mojego brata, boisz się? – w głosie Jenny pobrzmiewała nuta zadowolenia.
Whitney odwróciła się, czując lekkie zaniepokojenie w sercu, ale jej wy






