Madelyn rzuciła zatroskane spojrzenie na Rebeccę. "Na litość boską, pani Spencer. Wszystko w porządku?"
Na twarzy Rebeki malował się ponury wyraz. Myślała, że w końcu zostanie teściową wicemer, a teraz jej córka miała poślubić jakiegoś podrzędnego właściciela restauracji!
Zebrała w sobie siły, by utrzymać się na nogach, ściskając Stellę za ramię i sycząc: "Czy nie uważa pani za odrobinę nierozsą






