"Wujku Damianie... To nie ja! To ona! Ona mnie do tego zmusiła..."
Drżący głos dobiegał od Rachel, teraz ledwie rozpoznawalnej. Jej niegdyś elegancki strój był zniszczony nie do naprawienia, rękawy podciągnięte, ukazując przerażające blizny przecinające jej ramiona. Twarz stanowiła groteskową mieszankę siniaków, opuchlizny i zaschniętej krwi, a usta były rozcięte.
Drapała za nogawkę spodni Damia






