Pora posiłku nadeszła, a Ronan wciąż nie wracał. Wobec tego gospodyni wyszła, aby go poszukać.
Emelie początkowo chciała pomóc Grecie nakryć do stołu, ale Greta nalegała, by poszła dotrzymać towarzystwa Williamowi. Martwiła się, że jej nowy zięć może czuć się nieswojo, siedząc sam.
Jakby William kiedykolwiek mógł czuć się nieswojo. Wątpliwe, by stało się to nawet wtedy, gdyby niebo zwaliło mu się






