languageJęzyk

Rozdział 7 Nietknięty

Autor: Aeliana Thorne 4 kwi 2026

Drzwi do sali konferencyjnej były zamknięte przez prawie godzinę.

Po wszystkim Emelie wzięła kilka chusteczek z alkoholem i dokładnie wyczyściła stół konferencyjny.

Gdy w sali zapanował porządek, spojrzała na Williama, który zdążył już powrócić do swojej zwykłej, godnej i władczej postawy.

Bliższe spojrzenie ujawniło drobne zagniecenie na jego koszuli, wskazujące, że to on jako pierwszy stracił panowanie nad sobą.

Emelie podniosła krawat Williama i podeszła, by pomóc mu go zawiązać.

William był przyzwyczajony do jej troskliwości; lekko uniósł podbródek, eksponując wydatne jabłko Adama, podczas gdy palce Emelie z wprawą wiązały węzeł.

Powiedziała cicho: „Chcę wrócić do centrali”.

Oczy Williama zwęziły się w zamyśleniu.

Obserwował jej uległą postawę i spokojnie stwierdził: „Jak już wspomniałem, nie było konieczności powrotu do centrali przed zakończeniem projektu. Skoro jest już skończony, możesz wrócić, jeśli chcesz”.

Tak więc, gdy William zakończył inspekcję projektu i udał się z powrotem do Capebatt City, Emelie wróciła razem z nimi.

Daphne przechyliła głowę, pytając: „Panie Middleton, czy pani Hoven może wrócić z nami?”.

William skinął głową, czytając jakieś dokumenty.

Daphne natychmiast rozpromieniła się z radości. „To wspaniale! Pani Hoven, brakowało mi pani tutaj przez te ostatnie dwa miesiące”.

Emelie obserwowała Daphne. Jej makijaż wykonany był w żywych odcieniach pomarańczu, a eyeliner nie wykraczał poza kontur oka, co nadawało jej młodzieńczy i uroczy wygląd.

– Włożyłaś dużo staranności w swój makijaż – skomplementowała Emelie.

Każde pociągnięcie zdawało się podkreślać niewinność, którą mężczyźni uważają za najbardziej pociągającą, przypominającą czystą i pełną życia naturę młodej dziewczyny.

Daphne zamrugała, posyłając lekki uśmiech.

Kiedy dotarli do Capebatt City, była już noc. Kierowca już na nich czekał.

– Najpierw odwieź Daphne do domu – polecił William.

Kierowca, dobrze obeznany z niewypowiedzianymi poleceniami, natychmiast wiedział, gdzie jechać.

Po dwóch miesiącach nieobecności Emelie była pogrążona w myślach, na nowo oswajając się z miastem.

Kiedy się zatrzymali, Emelie zdała sobie sprawę, że nie są w poprzedniej, skromnej dzielnicy Daphne, ale w luksusowym kompleksie w pobliżu centrum miasta, blisko ich biura.

Wysiadając, Daphne pomachała. „Dziękuję wam obojgu za podwózkę, panie Middleton i pani Hoven! Spokojnej nocy i do zobaczenia jutro w biurze”.

William jedynie skinął głową, patrząc, jak wchodzi do kompleksu.

Gdy silnik samochodu znów zapalił, Emelie zapytała: „Kupił jej pan tutaj mieszkanie?”.

William powrócił uwagą do swoich dokumentów.

Zajęty jak zawsze, rzucił od niechcenia: „To kolejne z moich mieszkań. Jej stara dzielnica nie była bezpieczna, a nie chciałem, żeby czuła się obciążona, więc powiedziałem jej, że to wynajem. Upewnij się, że się nie wygadasz”.

– Naiwna dziewczyna płaci mi nawet tysiąc dolarów czynszu miesięcznie – zachichotał pod nosem, uznając to za zabawne.

Emelie zauważyła: „Przy stawkach w Capebatt City nie dałoby się wynająć mieszkania w tej okolicy za mniej niż 5000 dolarów miesięcznie. Każdy, kto ma trochę zdrowego rozsądku, zorientowałby się, że czynsz nie wynosi tylko 1000 dolarów”.

William podniósł wzrok. „I co z tego?”.

Sugerowało to, że Daphne odgrywała rolę samodzielnej i niezależnej, prowadząc długą grę opartą na subtelnej strategii.

Ale on wolał wierzyć, że Daphne jest „naiwna”. Co mogła powiedzieć?

Kąciki ust Emelie drgnęły lekko. „Nic, pan Middleton jest doprawdy troskliwy i taktowny”.

Po powrocie do Eastbay Emelie ledwo zdążyła wziąć prysznic, zanim została przytłoczona żądzą Williama w łóżku.

W sali konferencyjnej bynajmniej nie został zaspokojony. A tej nocy był zdeterminowany, by nie pozwolić Emelie łatwo odpocząć.

Jego intensywne pożądanie sprawiło, że Emelie zaczęła się zastanawiać, czy przez te dwa miesiące żył w celibacie.

– Czy ty... nigdy jej nie dotknąłeś? Myślałam, że jesteś nią całkiem zainteresowany – powiedziała Emelie.

William odpowiedział: „Ona nic z tego nie rozumie”.

– Wierzysz, że dzisiejsza dwudziestolatka nie rozumie takich rzeczy? – zapytała.

Nawet jeśli ktoś nie doświadczył tego bezpośrednio, z pewnością był tego świadomy.

– Pochodzi z tradycyjnej rodziny i jest bardzo dobrze wychowana. Ceni sobie zasadę braku stosunków przedmałżeńskich – odparł.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7 Nietknięty - Kiedy miłość nie wystarcza | StoriesNook