Zrealizowało się to, czego obawiała się najbardziej.
Emelie desperacko próbowała się cofnąć. Głos drżał jej od łez, kiedy krzyczała. "Zostaw mnie! Zostaw mnie! Zostaw mnie!"
Odór Frankiego był bardziej przyprawiający o mdłości niż zgniłe jedzenie. Emelie odwróciła głowę, by uniknąć jego ust i krzyknęła na całe gardło.
"Pomocy! Pomocy!" krzyczała.
"Haha! Krzycz sobie ile chcesz! Nikt nie przyjdzi






