Samochód nie zatrzymał się. Przejechał obok nich i wjechał głębiej na teren rezydencji Grahamów.
Wkrótce po tym na dziedzińcu rozległ się dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi samochodu. Pokojówka rodziny Grahamów przywitała się łagodnie: – Witamy z powrotem, panie Graham.
Słaba odpowiedź zginęła w mroku nocy, a po niej nastąpił odgłos kroków, które ostatecznie całkowicie ucichły za ich plecami.
J






