Emelie ostrożnie nałożyła maść na ranę Wesleya za pomocą medycznego wacika, delikatnie rozprowadzając ją od krawędzi w stronę krwawiącego miejsca. Była bardzo ostrożna.
– To wcale nie to samo – powiedziała.
Wesley poczuł jej dotyk, lekki jak piórko, muskający jego skórę. To nie bolało, ale trochę łaskotało.
Spojrzał na jej odbicie w szybie. Miała spuszczoną głowę i skupiony, poważny wyraz twarzy.






