– To tylko lekkie przeziębienie. Wyzdrowieje za parę dni – Hayden nonszalancko ją zbył.
– To dlatego, że się nim nie opiekowałam. Gdybym go odwiedzała co tydzień, nie byłabym nieświadoma jego choroby – Shelly obwiniała się.
– Po prostu niedawno zachorował. Nie musisz się obwiniać.
– Tak… Odjeżdżasz już? – zapytała Shelly. – Ja wyszłam z sali bankietowej. Jeśli odjeżdżasz, to ja też pójdę do domu.






