Gdy wrócili do Rezydencji Sullivanów, cała rodzina usiadła w salonie, ale nikt nie odezwał się ani słowem.
W powietrzu zawisła cisza, niezręczna i ciężka.
Po chwili, która wydawała się wiecznością, Yvonne wymusiła uśmiech i powiedziała:
– Tato, mamo, robi się późno. Może pójdziecie na górę odpocząć?
Linda czuła, że powinna przeprosić, ale w głębi duszy wiedziała, że to niczego nie zmieni.
Chciała






