Po wyjściu z restauracji Troy spacerował z Teresą po okolicy. Na zewnątrz panował mróz, śnieg wciąż prószył i choć było jeszcze wcześnie, ulice były niemal puste.
Po pierwszym śniegu wszyscy zaszyli się w domach.
Troy nie mógł znieść myśli o pożegnaniu z Teresą, więc spacerował z nią ulicą przez długi czas.
Lodowaty wiatr smagał ich twarze, ostry jak brzytwa.
Teresa ciaśniej owinęła szalik i oparł






