– Visho. A co, jeśli ktoś cię widział? Nie mogę być z tobą widywany i dobrze o tym wiesz! – powiedział Aldric, a w jego słowach brzmiała mieszanina troski i irytacji; jego brwi były ściągnięte w niepokoju.
– Musisz zachować spokój, Aldricu. Zapewniam cię, nie mam złych zamiarów – jej głos był słodki jak miód, ukrywając pod spodem przebiegłość, którą Aldric znał aż za dobrze.
– Słuchaj, Visho. Wiem






