– Nie, Alfo – wykrztusiła Reyana, a jej głos był surowy od mieszaniny rozczarowania i dziwnej bezbronności, której nie potrafiła wyjaśnić. – Nie możesz mi tego zrobić.
Nie po tym, jak zniosła całą jego torturę zeszłej nocy; mimo że była przyjemna, wciąż czuła skutki jego szalonego popędu.
Wrócił w głąb pokoju, a jego kroki prowadziły tam, gdzie stała. – Dlaczego, Reyano? – Jego głos posłał dreszcz






