Wataha tętniła życiem, każdy zajmował się swoimi codziennymi sprawami. Kiwali krótko głowami, gdy mijali Reyanę. Niektórzy robili to z szacunku, inni z obowiązku. Wciąż patrzyli na Lunę jak na kogoś, kto praktykuje czarną magię, a to nie świadczyło o niej dobrze.
Reyana nie zwracała na nich uwagi, idąc dalej. Doświadczyła gorszych rzeczy.
Postanowiła wstąpić do ogrodu po zioła, skoro szła do Klary






