Alfa Randall poruszył się leniwie na łóżku; palący ból przeszył bok jego głowy, gdy otworzył oczy.
Nie miał czasu na zbadanie otoczenia, gdy poczuł ciepłe ramiona obejmujące go w desperackim uścisku.
– O, Bogini! Myślałam, że cię straciłam, Alfo! – Szlochający głos Vishy rozbrzmiał w cichej komnacie, gdy ukryła zapłakaną twarz w jego szerokiej piersi.
– Ah… – skrzywił się.
– Przepraszam… Przeprasz






