Reagan szedł w stronę ogrodów watahy. Potrzebował haustu świeżego powietrza. Przynajmniej na to zasłużył. Wydarzenia sprawiły, że niemal żałował powrotu do watahy Krwawego Półksiężyca.
Powinien był po prostu przetrwać na własną rękę, jak zawsze to robił. Ale nie. Musiał dotrzymać obietnicy złożonej umierającemu ojcu.
Musiał poczuć naturę. Zawsze pomagała mu w leczeniu ran. Gdy zbliżał się do ogrod






