Reyana szła wściekła w stronę twierdzy. Miała do odbycia ważne spotkanie. Nie obchodziło jej, jakie będą tego konsekwencje.
Była w takim pośpiechu, że nie zauważyła osoby idącej z naprzeciwka.
– Patrz, gdzie leziesz! – warknął znajomy głos, w którym jednak pobrzmiewała nuta rozbawienia, gdy Reyana o mały włos nie potknęła się o kamień tuż przy wejściu do twierdzy.
Reyana zamrugała, jej gniew chwil






