– To znakomity argument. – Winifred spojrzała na swojego wnuka. – Upewnij się, Ivor, że to zrobisz. Artroza to nie żarty. Za każdym razem, gdy zaczyna dawać się we znaki, mam ochotę odciąć sobie stopy.
– Zostaw to mnie, babciu. Zaraz zlecę to Floydowi. – Odpowiedział.
Niedługo potem Bonnie odebrała telefon z zagranicy. – Halo? Co mogę dla ciebie zrobić, Williamie?
Wtedy usłyszała głos za drzwia






