Katrina krzątała się po salonie, wieszając dekoracje na urodziny Kylana. Jej siedmiomiesięczny ciążowy brzuch napinał koszulkę; zatrzymała się, wypuszczając powietrze, gdy z trudem próbowała sięgnąć wysokiego rogu. Jęknęła, wyciągając się ponownie, ale wciąż nie mogła dosięgnąć.
Znajomy głos zagrzmiał za nią, a towarzyszyło mu ciepło pleców Kylana przywierających do jej pleców. – Mam to, skarbie.






