Katrina stała na chodniku przed domem Lee Hanesa, wpatrując się w imponującą budowlę. Rezydencja górowała nad nią, a jej czysty, symetryczny projekt sprawiał, że przypominała bardziej muzeum niż dom; stanowiło to jaskrawy kontrast z niebezpieczeństwem, które, jak wiedziała, czaiło się w środku.
Jej dłonie drżały lekko, gdy poprawiała poły płaszcza, by osłonić krągłość brzucha, jakby bała się, że z






