– Nie, Fiono – przerwał mi. – Nie podoba mi się, że cię lekceważy. – W jego głosie zaczynała pobrzmiewać frustracja.
Ale nagle zmienił taktykę.
– Ja się tym zajmę – powiedział stanowczo. – Wyznaczę jasne granice.
W końcu wydawało się, że skończyliśmy z wymówkami.
– Dziękuję. – Wciąż liczyłam na więcej. Na więcej zrozumienia dla moich uczuć, więcej empatii dla mojego gniewu.
Ale on nie miał mi






