Przed wypisaniem go, lekarz owinął świeżo zszytą szyję Kaydena elastycznym, białym bandażem. Teraz Kayden skubał jego krawędzie, jakby go swędziały.
– Daj spokój. Rozwinę cię.
Zaśmiał się i usiadł na krześle, które mu wskazałem. I tak zamierzał majstrować przy tym bandażu; pomyślałem, że równie dobrze mogę go zdjąć i oszczędzić mu zbędnego wysiłku przy sięganiu w górę i wokół, żeby zrobić to samem






