Na zewnątrz wiał lodowaty wiatr, od którego nos Iris zaczerwienił się i zdrętwiał. Zostawiła ubłocone buty przy drzwiach sypialni i pospieszyła do aneksu kuchennego, żeby nastawić wodę na herbatę.
W szopie na narzędzia za ogrodem różanym było mokro i obrzydliwie. Ale poszła tam, bo szukała czegoś, co przyda się podczas planowanej podróży przez ciemne, zimne, sekretne przejścia pałacu, wędrując do






