Spojrzałam na moje dziecko. Moja biedna kruszynka wpatrywała się we mnie wielkimi, smutnymi, zaczerwienionymi i załzawionymi oczami. Zabrakło jej tchu od płaczu i była potwornie wyczerpana. Pocałowałam czubek jej słodkiej, małej główki i wysłałam jej psychiczną wiadomość uspokajającą. Wszystko w porządku, obiecałam jej. Jesteśmy bezpieczne.
Chciałam zapytać komendanta straży pożarnej: jak ona uma






