Po wybiegnięciu z pokoju Leon nie chciał być sam – bał się, że Sienna znowu go dopadnie.
Pobiegł więc do pokojów Joshuy i Jamara, zapukał do drzwi i zawołał ich, żeby dołączyli do niego w ogrodzie.
Dopiero gdy usiadł, Leon w końcu odetchnął z ulgą.
Joshua zauważył krople potu na czole Leona i to, jak bardzo był spięty.
Marszcząc brwi, zapytał: "Leon, co się stało? Wyglądasz, jakby gonił cię upiór.






