Tego dnia, gdy Phoebe miała już wychodzić, usłyszała pukanie do drzwi.
Zatrzymała się w pół kroku, właśnie zmieniała buty, i poszła otworzyć.
Na zewnątrz stało dwóch mężczyzn – jeden, starszy pan w garniturze o łagodnym usposobieniu, a drugi, mężczyzna o srebrnych włosach ubrany w szaty, którego młodzieńcze rysy ostro kontrastowały z siwizną.
Phoebe spotkała ich wcześniej, lata temu, kiedy była dz






