Dziedziniec, na którym mieszkał jeden ze starszych członków Stowarzyszenia Horoskopów.
Gardner szybko wszedł do środka.
Zatrzymał się dopiero, gdy dotarł do wejścia na główny dziedziniec.
Powiedział z szacunkiem: "Mistrzu, jestem tutaj."
Z pokoju dobiegł starczy głos. "Wejdź!"
Gardner zesztywniał, słysząc to.
Jego mistrz musiał ucierpieć w wyniku reakcji zwrotnej. To był głos, którego nie słyszano






