TRISTAN
Ian zakaszlał jeszcze raz, ale tym razem to było inne. Krew, którą splunął, nie była już tak czerwona i gęsta. A energia, która z niego uchodziła, powoli była zastępowana moją własną.
Ból, choć straszny, stawał się znośny. Czułem, jak energia alfy z mojej grupy przepływa ze mnie do Iana, i sytuacja stawała się bardziej opanowana.
"Składasz wielką ofiarę, Alfo Tristanie," powiedział Dominic






