Dominik
Lissandra nadal delikatnie pieściła moją twarz, a ja czułem, jakby wszystkie bariery, które nas dotąd dzieliły, wreszcie znikały. Jej nieśmiały uśmiech był jak promień słońca przebijający się przez ciemne chmury, które wisiały nad nami w ciągu ostatnich kilku dni.
Jej gesty napełniały mnie zadowoleniem i wnosiły nową perspektywę w naszą drugą szansę. Szczęście, że pozwoliła mi się dotykać,






