POV Shawny
Michael trzyma mnie za rękę, prowadząc do lekarza watahy. Idziemy gruntową drogą od domu jego rodziców, mijamy główny dom watahy, a potem wchodzimy na chodnik prowadzący do małego, białego, otynkowanego budynku. Wyróżnia się pośród domów z ciemnego drewna lub metalowego sidingu. – Jest taki biały – stwierdzam.
– To po to, żeby każdy mógł znaleźć szpital, gdyby go potrzebował – wyjaśnia






