Killian przez chwilę jeszcze wpatrywał się wrogo w Damiena, po czym odwrócił się do mnie i posłał mi łagodny uśmiech. – Tak, moja przeznaczona.
W brzuchu wrzało mi z nerwów i cieszyłam się, że udało mi się utrzymać w żołądku tę część śniadania, którą zjadłam. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałam, było zwymiotowanie na oczach watahy. Killiana to irytowało, ale ja cieszyłam się, że jedziemy samocho






