Z perspektywy Natalie
Killian pochylił się, chwytając mnie za dłoń, podczas gdy ja z przerażeniem wpatrywałam się w nasze stado. Śmiali się i rozmawiali głośno, rzucając się na pierwsze danie. Świętowaniu towarzyszyły strumienie alkoholu. Hałas był wręcz ogłuszający, a w moich uszach rozlegało się wysokie, świdrujące dzwonienie.
Ale w powietrzu w tej sali było coś niepokojącego. Nie było aż tak






