Moje kończyny napinały się i szarpały w krępujących je więzach, gdy rozpaczliwie próbowałam wyrwać się kobietom i dotrzeć do moich rodziców. – Mamusiu!
Nie rozumiałam, za co jestem karana.
– Przestrzegałam zasad! Mamusiu, przestrzegałam zasad! – krzyczałam, gdy nieznajoma wbiła czubek ostrza w moją skórę. – Nie! Aaa!
Przeszywający ból rozniósł się w górę mojego ramienia, gdy kobieta przeciągnęł






