Z perspektywy Tobiasa.
Zawyarczałem, rzucając kolejną stertę starych, poplamionych desek podłogowych na pakę półciężarówki. Rzadko nią jeździłem. Nienawidziłem dźwięku tej wielkiej maszyny, a bycie uwięzionym w tej klatce mnie dusiło, ale w takich chwilach nie miałem innego wyjścia.
Sąsiedzi, którzy przez lata nie zrobili nic, słysząc płacz czy krzyki dochodzące z mojego rodzinnego domu, stali na






