Obserwowała mnie uważnie, gdy zmoczyłem materiał i powoli oraz delikatnie przetarłem jej twarz. Tkanina przesuwała się po jej gładkiej skórze, a jej oddech owiewał moją twarz; westchnęła, gdy zjechałem myjką w dół jej szyi i po dekolcie.
– Skarbie, naprawdę nie mam dziś siły na pieprzenie – szepnęła, i choć nie miałem zamiaru uprawiać dziś seksu, sposób, w jaki słowo „skarbie” spłynęło z jej ust,






