– Jest zuchwały. Trzeba mu to przyznać. Posłałem za nim w nocy Romana, a facet i tak wrócił godzinę później, wszedł prosto do naszego obozu i to pod sam twój namiot. – Zuchwały uśmieszek na twarzy Diego sprawił, że się zaczerwieniłam. Wiedzieli, że był w obozie wczoraj pod ich nieobecność. Nie tylko czuli jego zapach, ale i gulasz, który przygotowywałam, wykipiał, gdy ja i Damien odeszliśmy z oboz






