"Jak śmiesz!" – przerwałam mu, wyciągając wolną rękę w stronę drzwi. Spojrzał ze mnie na naszą matkę, muskając opuszkami palców jej biceps, a ja natychmiast sięgnęłam i strąciłam jego dłoń z jej ciała. "Nie dotykaj jej! Nie masz prawa!"
"Mówiłem ci, że trzeba podjąć decyzję." Dłoń, którą właśnie odepchnęłam, zacisnęła się w pięść u jego boku, a ta słaba próba obrony sprawiła, że zabrzmiał jak jesz






