Święto Dziękczynienia minęło bez zakłóceń i teraz byliśmy już na ostatniej prostej przed Bożym Narodzeniem. Kat nadal nie zachowywała się normalnie, ale złożyłem to na karb tego świątecznego szaleństwa. Miałem oczy i uszy szeroko otwarte, starając się chronić ją i dzieci przed wszystkim, co się działo. Dzieci wróciły do szkoły na kilka następnych tygodni, co sprawiało mi pewne problemy, ale znalaz






