Zszedłem do piwnicy, do laboratorium, które mi od niej wyłudziła. Zanim jeszcze dotarłem do drzwi, czułem, że coś kombinuje, a kiedy tam dotarłem, nie było już żadnych wątpliwości.
"Mengele ja pier... to znaczy co ty znowu wymyślasz, smarkulo?"
"Nic, tatusiu." Nic, kurde, nic! Z kolby, którą majstrowała, wydobywały się opary.
Ten palacz zioła dał jej kompletny zestaw chemiczny i teraz śpię z jedny






