Bang!
Bang!
Bang!!!
Huk wystrzałów rozbrzmiewa, gdy przemierzam korytarz włoskiego w stylu penthouse'u.
Wróg próbuje odpowiedzieć ogniem, ale szybko zostaje przytłoczony przez moich ludzi.
Martino Greco zaprowadził mnie do kryjówki Valentiny jak mysz do sera. Bolesne jęki i zaskoczone krzyki, po których następowały głuchy odgłos upadających ciał, które ogrzewały podłogę, a potem cisza.
Hmm.
Gładki






