Dziś jest pogrzeb i stypa dwóch mężczyzn, którzy zginęli w pożarze. Sama myśl o tym przenosi mnie z powrotem do tamtej nocy. Czy pomyślałam, żeby zapytać, czy ktoś został ranny? Chyba tak, ale kiedy zobaczyłam Niko, ogarnęła mnie ulga. Ale jednak ktoś był ranny.
Dwóch mężczyzn.
Willy, człowiek "zrobiony", na początku dwudziestki, żywiciel samotnej matki i dwóch młodszych sióstr. Zginął na miejscu.






