"Masz," mówi Niko, wyciągając starą, brązową książkę.
Podobnie jak w przypadku zasad mafii, nie ma na niej nic napisanego, żadnego tytułu ani nazwiska autora. Nawet abstrakcyjnego wzoru. Po prostu zwykła książka.
Przynajmniej ta wygląda na stary dziennik, a nie na to, co Niko opisywał – oprawioną w ludzką skórę, fuj. Oryginalne zasady mafii, nie kopia, którą czytałam, ale jednak.
Wciąż ją troch






