languageJęzyk

Chapter 1 You're My Mommy

Autor: Deirdre Christiana20 maj 2025

W hotelu Carlton odbywał się wystawny bankiet.

Winona York, w eleganckiej, bladoróżowej sukni, zacisnęła pięści tak mocno, że kieliszek wina w jej dłoni omal nie pękł.

Jej piękna twarz była surowa, gdy spoglądała na osobę, która zagrodziła jej drogę. Powiedziała chłodno: - Sean, powiem ci jeszcze raz – zejdź mi z drogi.

- Ojej, panno York, czyżby złość?

Sean Zimmer wyglądał jak uliczny chuligan, mimo drogiego smokingu, który miał na sobie. Jego lubieżne spojrzenie skupiło się na dekolcie Winony.

- Wybierasz eksponowanie swojego dekoltu, bo chcesz naszej uwagi. Mylę się? Przecież ci schlebiam, przychodząc tu, żeby z tobą porozmawiać. Może wyrazisz trochę wdzięczności?

Mówiąc to, Sean zrobił krok naprzód i obniżył głos. - Rodzina Yorków jest na skraju bankructwa, a ty jesteś tylko adoptowaną córką. Powinnaś wiedzieć, jak się zachowywać. Nie psuj mi zabawy. Nie zmuszaj mnie, żebym użył siły.

Sean złapał Winonę za smukły nadgarstek.

Winona wyrwała rękę z uścisku Seana i zachowała spokój.

Zatknęła włosy za ucho i cicho, pogardliwie zachichotała. - Sugerujesz, że ubieram się tak, żeby przyciągnąć mężczyzn? W takim razie... -

Winona odwróciła się i wskazała na kobietę w sukni bez ramiączek po drugiej stronie sali, mówiąc: - Jeśli dobrze pamiętam, to panna Zimmer, twoja młodsza siostra, prawda? Ma dopiero 17 lat? Wykorzystywanie swojego ciała do uwodzenia mężczyzn w tak młodym wieku… Czy w ten sposób rodzina Zimmerów wychowuje swoje córki?

- Ty!

Sean był oszołomiony ostrym językiem Winony. Na chwilę zabrakło mu słów.

- Poza tym, to nie twoja sprawa, nawet jeśli rodzina Yorków naprawdę zbankrutuje. Równie dobrze możesz wykorzystać ten czas na rozmowę z siostrą, żeby nie przynosiła wstydu rodzinie Zimmerów!

Winona odwróciła się i natychmiast odeszła.

Żałowała, że w ogóle przyszła na to nudne wydarzenie.

Winona wyszła z hotelu i głęboko odetchnęła świeżym powietrzem. Szkoda, że padało.

Trzymała parasol i spacerowała we mgle deszczu. Musiała wezwać taksówkę i wrócić do domu.

Zanim jednak doszła do pobliskiego skrzyżowania, usłyszała płacz dziecka.

Dźwięk był słaby w deszczu, a jednak przyciągnął jej uwagę. Rozejrzała się i zobaczyła małego chłopca ukrywającego się w kącie za hotelem.

Dziecko miało nie więcej niż cztery lata. Szlochało i trzęsło się, przemoczone deszczem, a mokre włosy przykleiły mu się do czoła.

Była chłodna, wiosenna noc. Chłopiec łatwo mógł się przeziębić.

Winona podeszła do niego i zapytała: - Hej, mały chłopcze. Dlaczego jesteś tutaj sam? Gdzie są twoi mama i tata?

Z szlochem rozpaczy dziecko podniosło wzrok. Jego szeroko otwarte oczy lśniły łzami. Serce Winony ścisnęło się.

Chłopiec wpatrywał się w Winonę przez chwilę, a potem nagle rzucił się w jej ramiona i zaczął głośno płakać.

- Mamusiu! Tak bardzo tęskniłem!

Ukrył twarz w piersi Winony, płacząc. Winona nigdy wcześniej nie miała do czynienia z dziećmi i nie wiedziała, jak zareagować.

- Mały chłopcze, pomyliłeś osobę. Nie jestem twoją mamą. Gdzie mieszkasz? Mogę cię odprowadzić.

- Nie! Jesteś moją mamusią! Mamusiu! Tak długo cię szukałem!

Chłopiec objął Winonę rękami za szyję, a nawet trzymał się jej nogami.

Winona ledwo mogła oddychać.

Z trudem wydusiła z siebie słowa: - Hej, puść mnie najpierw. Nie możesz po prostu chwycić przypadkowej kobiety na ulicy i nazywać ją mamusią…

Mimo to dziecko w ogóle na nią nie reagowało.

Winona odwróciła głowę i zdała sobie sprawę, że chłopiec już zasnął na jej ramieniu. Delikatnie dotknęła jego czoła i poczuła, że jest trochę ciepłe.

Winona nie mogła zostawić gorączkującego chłopca samego. Wzięła go na ręce i poszła do pobliskiego pogotowia.

Nie zauważyła jednak, że chłopiec powoli i potajemnie otworzył jedno oko, a po jego twarzy przemknął figlarny uśmiech.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki