– Panno York, proszę przestać! – Evelyn rzuciła się naprzód i stanowczo powstrzymała dłoń Winony.
– Cody wczoraj zachorował, nie może go owiewać wiatr, proszę mu opuścić rękawy.
Winona podniosła chłodne spojrzenie. – Panno Boyd, czego się pani boi?
Pod jej przenikliwym wzrokiem umysł Evelyn ogarnęła pustka. Poczuła chrypkę w gardle, a jej serce zaczęło gwałtownie bić. Nagle zrozumiała, dlaczego Wi






