Twarz Russella posmutniała. Był tak zawstydzony, że nie mógł pokazać się z twarzą.
– Ja, ja tylko…
– W porządku. – Ken uniósł rękę. – Robi się późno. Nie będę wam dłużej przeszkadzał. Najpierw się pożegnam.
Russell szybko zareagował i skinął na Melody, żeby odprowadziła Kena.
Skoro oboje byli „przyjaciółmi”, to naturalnie było to lepsze, niż gdyby to on miał go odprowadzić.
Gdyby jedna z jego dwóc






