Nagle ulica przed nimi stała się istnym piekłem.
Z niej wylewała się masa ludzi, a na niebie pojawiało się coraz więcej fajerwerków.
W polu widzenia Roberta pojawił się dym.
"Ogień!"
"Dzwonić po policję!"
Ktoś krzyknął w tłumie.
Robert zaklął i wbiegł do środka.
Ulice wewnątrz otaczały cztery centra handlowe. Dziś przypadało doroczne święto, więc ludzi było mnóstwo.
Sophia podążyła za Robertem, wb






