W centrali nikt już nie odważył się lekceważyć Roberta.
Nawet starsi rangą dyrektorzy bali się go i okazywali mu szacunek.
Przerażały ich metody młodego dyrektora. Nie liczył się z żadnymi sentymentami, a każdy, kto mu podpadł, był natychmiast karany, jak mu się podobało. Nie obchodziło go nawet, jeśli go za to krytykowano.
Jednak szanowali sposób, w jaki Robert załatwiał sprawy. Kiedy wszyscy myś






