Robert wyczuwał czułość w oczach Marilyn. – Nie jesteś na mnie zła, Marilyn?
– A jak myślisz? Jak mogę się nie złościć? – Marilyn nagle nadęła się i zachowywała jak rozkapryszona dziewczyna. – Kto to mówił, że chce być moim chłopakiem na weselu Shelby? Nie mogę uwierzyć, że po kłótni ze mną szukał pocieszenia u innej kobiety. Naprawdę masz wokół siebie wiele kobiet, panie Żabiński.
Robert nie był






